Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi yeti91 z miasteczka Gorlice/Kraków. Od 1 maja 2009r. przejechałam 48545.26 kilometrów w tym 3908.42 w terenie. Toczę się powoli, ale cały czas do przodu ;P z prędkością średnią 18.84 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Grupetto Gorlice 2


Najciekawsze wyprawy:



Kwiatuszki alpejskie Passo dello Stelvio
Passo dello Stelvio 2010


Dookoła pomniejszone
Dookoła Polski 2009


Pielgrzymka pomniejszone
Pielgrzymka Rowerowa Rzeszów-Dębowiec 2009


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yeti91.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
107.42 km 3.00 km teren
06:16 h 17.14 km/h:
Maks. pr.:47.50 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

DZIEŃ V Nic nie musisz

Piątek, 23 lipca 2010 · dodano: 18.08.2010 | Komentarze 0

<= Poprzedni
Następny =>

Wiatr, który zerwał się wczoraj wieczorem nie ustał i przeszkadzał nam cały dzień. My jednak nie poddajemy się wmordewindowi obwieszczającemu nadejście zimnego frontu i dalej kręcimy Donauradweg, co jakiś czas odbijając od Dunaju, żeby zwiedzić malownicze miasteczka Doliny Wachau.

uliczka © van



Miejscowości otoczone okolicznymi wzgórzami z urokliwymi zamkami i opactwami u podnóży których pną się winnice.


Jadąc przez te miasta miałam wrażenie, że jestem, w którymś z krajów śródziemnomorskich, a nie w Austrii. Jedziemy tak aż do Melku,

Opactwo Benedyktynów w Melku
gdzie słyszymy pierwsze grzmoty. Zapowiada się na burzę. Wielką burzę. Jedziemy kawałek wzdłuż rzeki usilnie poszukując miejsca na namiot, jednak tutaj bardzo kiepsko z noclegami, bo nie dość, że dużo campingów, to jeszcze okoliczne krzaki ani trochę się do tego nie nadają. Skręcamy więc do pierwszej lepszej miejscowości. Tomek wyczaił duże gospodarstwo ze sporym kawałkiem trawy i zagaduje do właściciela swoim mixem językowym (znaczna przewaga polskiego z niewielką domieszką angielskiego i niemieckiego). Gościu słysząc jak się biedak męczy wylatuje z takim tekstem:"Mów do mnie po polsku. Bułgarem jestem, rozumiem polski." Tym oto sposobem trafiamy do niezwykle gościnnego wujka Petka. Nie dość, że dostajemy poczęstunek to jeszcze mamy prysznic i dach nad głową. Wujcio ugościł nas sałatką obficie polaną olejem i serem bułgarskim, a do picia dostaliśmy rakiję, której Petko posiadał spory zapas(ok. 300l trzymanych w pojemnikach po benzynie. Miło upływa nam czas głównie na rozmowach na życiowe tematy. Dowiadujemy się, że nasz gospodarz jest sam, żona go opuściła, dzieci również wyjechały, więc umila sobie czas popijając rakiję i skręcając papierosy, jednak to drugie mu nie wychodzi, dopiero jak się Tomek dorwał do zabawki Petka, to wujcio miał już co palić przez tydzień. Mimo, że Petko mieszka w Austrii od 20 lat to tak jak my nienawidzi języka niemieckiego. Dogadujemy się więc po słowiańsku. Wujcio wygłasza nam swoje mądrości życiowe, że należy być dobrym człowiekiem, bo wtedy wszystko będzie się nam w życiu układało. My jesteśmy dobrymi ludźmi, dlatego też trafiliśmy na wspaniałego gospodarza. I na koniec, pamiętaj, Nic ne musisz. To chyba jego główne założenie. Sprzątać na pewno nie musi, to widać po jego rezydencji, ale też widać, że żyje sobie na luzie, cały czas powtarzając sobie, że przecież nic nie musi.
U Petka






Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa zycie
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]