Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi yeti91 z miasteczka Gorlice/Kraków. Od 1 maja 2009r. przejechałam 48545.26 kilometrów w tym 3908.42 w terenie. Toczę się powoli, ale cały czas do przodu ;P z prędkością średnią 18.84 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Grupetto Gorlice 2


Najciekawsze wyprawy:



Kwiatuszki alpejskie Passo dello Stelvio
Passo dello Stelvio 2010


Dookoła pomniejszone
Dookoła Polski 2009


Pielgrzymka pomniejszone
Pielgrzymka Rowerowa Rzeszów-Dębowiec 2009


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yeti91.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
50.06 km 1.00 km teren
02:15 h 22.25 km/h:
Maks. pr.:50.23 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Magura x 2

Wtorek, 15 czerwca 2010 · dodano: 16.06.2010 | Komentarze 1

Kategoria 50-150km, sama, z kimś


Dane wyjazdu:
18.06 km 1.00 km teren
00:45 h 24.08 km/h:
Maks. pr.:54.83 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Pozomki

Wtorek, 15 czerwca 2010 · dodano: 16.06.2010 | Komentarze 0

Kategoria do 50km, Praca, sama


Dane wyjazdu:
18.03 km 1.00 km teren
00:47 h 23.02 km/h:
Maks. pr.:51.12 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

A Pan nie wie co to inteligencja...

Poniedziałek, 14 czerwca 2010 · dodano: 14.06.2010 | Komentarze 1

A tak dobrze się zbierało, a tu szef po 12 mówi, że koniec bo nie ma zbytu na truskawki :/ Ale 40 koszyków od 5 rano uzbierałam.
Wg mnie najlepszy klip z Wołczyna
<
Kategoria do 50km, Praca, sama


Dane wyjazdu:
9.78 km 1.00 km teren
00:27 h 21.73 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Do Aniasza

Niedziela, 13 czerwca 2010 · dodano: 13.06.2010 | Komentarze 0

Kategoria do 50km, sama


Dane wyjazdu:
17.18 km 9.50 km teren
01:20 h 12.88 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bop

Puchar Smoka - Folusz

Niedziela, 13 czerwca 2010 · dodano: 13.06.2010 | Komentarze 2

Życzyłabym sobie jak najwięcej takich zawodów. Po pierwsze miałam wspaniałe wsparcie kibica - Aniasza. Po drugie zarąbista trasa. Po trzecie wygrałam :)
Start jak zwykle w moim przypadku z opóźnieniem, zanim się rozbujam to trochę mija, w błoto jednak wjeżdżam trzecia. Teraz tylko jeden cel, być pierwsza na zjeździe. Wiem, że w dół mogę sporo zyskać. Udaje się, wspinam się z rowerem najszybciej jak mogę i zaczynam zjazd pierwsza. Prowadzę aż do drugiego przejazdu przez potok, za nim na podbiegu wyprzedza mnie Iwona Bednarczyk. Nawet jej nie gonię, bo po co skoro ona ma tylko jedno okrążenie i poza tym nie jest w mojej kategorii. Potem mały slalom między drzewami,znowu przez potok i żwirek. Wjeżdżam pierwsza na drugą pętlę z przewagą pozwalającą na w miarę spokojną jazdę, mogłabym w sumie szybciej jechać, ale po co jak nikt tu nawet czasu nie mierzy. Mimo zakwaszonych mięśni po truskawkach podbieg wchodzi w miarę łatwo i znowu zjazd. Jedzie mi się świetnie. Tylko przed wjechaniem w krętą ścieżkę między drzewami blokuje mi się łańcuch. Myślę sobie: Tylko nie teraz. Jakoś zamiast w przód zakręciłam pedałami w tył i poskutkowało. Jadę bez szarpania do mety, bo kolejna zawodniczka jest na tyle daleko, że nie muszę już teraz dawać z siebie wszystkiego.







foty Aniasza
Dzięki Aniaszku, Twój doping był bezcenny.

Dane wyjazdu:
3.00 km 3.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bop

Test

Sobota, 12 czerwca 2010 · dodano: 12.06.2010 | Komentarze 1

Sprawdzanie czy wszystko ok i jak sprawuje sie nowa opona. Okazało się, że na tylnej piaście jest luz i być może to było głównym powodem tańczenia w Nowym Żmigrodzie. A opona swoją drogą też nie trzymała, bo w Osieku Jasielskim wyglebiłam na łatwym technicznie błotku .
Jeżeli ktoś ma czas w lipcu to polecam
<
Kategoria do 50km, sama, teren


Dane wyjazdu:
27.00 km 1.00 km teren
01:11 h 22.82 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Kiedy słońce wzejdzie na spacer po niebieskiej drodze...

Sobota, 12 czerwca 2010 · dodano: 12.06.2010 | Komentarze 0

wtedy trzeba zacząć zbierać truskawki :D
Dzisiaj od 5 rano. 36, 7, 5,14, 54
Nowoczesny patent na niewygodne siodło ;P
Kategoria do 50km, Praca, z kimś


Dane wyjazdu:
20.00 km 3.00 km teren
00:52 h 23.08 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Truskawki c.d.

Piątek, 11 czerwca 2010 · dodano: 12.06.2010 | Komentarze 0

Dystans: 54 koszyki
Czas: 12,5 h
Avs: 4,32 kosz/h
Kasa: 81 zl
Kategoria do 50km, Praca, sama


Dane wyjazdu:
17.81 km 1.00 km teren
00:49 h 21.81 km/h:
Maks. pr.:51.12 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Słońce świeci nad truskawkami

Czwartek, 10 czerwca 2010 · dodano: 10.06.2010 | Komentarze 1

Pierwszy dzień na truskawkach w tym roku i po raz pierwszy nie muszę "wagarować", żeby je zbierać ;D Solarium za darmo, charakterystyczną opaleniznę na plecach już mam. Może przynajmniej opalenizna kolarska zleje się z truskawkową i będę wyglądać w miarę normalnie.
Jeszcze tylko dane:
Dystans: 39 koszyków
Czas: niecałe 10 godzin
Średnia prędkość: 4 kosz/h
I najważniejsze, czyli...
Wypłata: 60 zł
I będzie za co nową oponkę kupić :)
Kategoria do 50km, Praca, sama


Dane wyjazdu:
218.72 km 4.00 km teren
10:23 h 21.06 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Wyrąbana

Środa, 9 czerwca 2010 · dodano: 10.06.2010 | Komentarze 7

#lat=49.71471&lng=21.72958&zoom=10&type=2
Jeszcze nigdy nie byłam aż tak wyrąbana, do tego stopnia, że nie byłam w stanie jechać dalej.
Takie upały zdecydowanie nie dla mnie, już o 7 rano temperatura wzrosła znacznie powyżej mojego optimum, a co dopiero później. Yeti woli chłodniejsze klimaty. Już od początku nie czuję się najlepiej, jednak ciężkie jest życie ambitnego uparciucha, jadę twardo wg planu. Idzie mi to wolno, ale cały czas do przodu. Przy okazji wiatr nie pomaga.

Patryja (w rowerowej bazie podjazdów Michała Książkiewicza zw. Liwoczem)

Cergowa (Beskid Dukielski)

Klasztor Bernardynów w Dukli
Zatrzymuję się na chwilę w Miejscu Piastowym i zaczynam rozmowę z księdzem z Binczarowej, który twierdzi, że tej miejscowości nie ma na żadnej mapie. Upiera się jeszcze przy jednym - na serpentyny w Załużu nie da się wjechać rowerem, na pewno będę musiała tam prowadzić mój pojazd i zastanie mnie tam wieczór ;D W międzyczasie dzwoni Diabeł i dowiaduję się, że jedzie tą samą trasą. Tak, tylko,że on już jest przed Sanokiem, a ponadto zapieprza znacznie szybciej. Po podwójnym błogosławieństwie (jednym od księdza, drugim od Diabła) ruszam w dalszą drogę.

Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski i św. Michała w Miejscu Piastowym

Wiatraki za Rymanowem
W Sanoku jestem dopiero o 12, zdecydowanie za późno, ale tak to jest jak się nie potrafi z łóżka zwlec o przyzwoitej porze ( w tym wypadku przyzwoita byłaby 3.30 :P) Od Sanoka zaczyna się męka, najgorszy odcinek trasy jadę w największym upale. Góry to zawsze podjazdy i tutaj w Górach Słonnych jest ich sporo z kilkunastoma serpentynami za Załużem na czele.


Widok z szóstej serpentyny

Kolejne serpentyny za Korzeńcem
Jadę dalej. Kiedyś dostałam w nagrodę w jakimś konkursie książkę o zamkach i pałacach w Polsce. Strasznie mi się spodobał zamek w Krasiczynie i postanowiłam, że kiedyś tam pojadę, tylko wtedy nie przeszło mi nawet przez myśl, że rowerem.





Szybkim tempem zwiedziłam park i zbieram się do dalszej drogi. Mój zmysł geograficzny nie zawiódł i mimo, że mam ze sobą tylko niedokładną mapę Polski i Pogórza(ta nie łapie tych rejonów), to intuicyjnie wyczułam gdzie mam jechać, jednak wolę się upewnić i pytam się miłego Pana z okienka czy to na pewno tędy.

Most na Sanie za Krasiczynem(na bike.necie go nie ma)
Pogórze wcale nie jest lżejsze, zwłaszcza dla mnie. Nie lubię hopek, nienawidzę krótkich, ostrych podjazdów, wolę coś bardziej konkretnego. Męczę się okropnie i szybko padam. W miejscowości Wyręby jestem już totalnie wyrąbana i najchętniej walnęłabym się do fosy i poszła spać. Z wyjść awaryjnych wybieram to najbezpieczniejsze i z Domaradza wracam na czterech kołach.
Ta wycieczka była dla mnie bardzo wartościowa i dostarczyła wielu przemyśleń. 300 jak najbardziej możliwe, ale:
Nie w takim upale, no chyba że wyjadę o 3 w nocy i będę miała kilka godzin przerwy w południe.
Nie, jeżeli dzień wcześniej jeżdżę treningowo.
Nie, jeśli czuję od początku, że "noga nie podaje"
Najlepiej nie sama.
W przypadku awarii kombinować z łapaniem stopa( nawet mnie chcieli jedni panowie do bagażnika zabrać, lecz nie skorzystałam z pomocy)
Kategoria 150-250km, sama